sobota, 16 lipca 2016

Szminka MOC BLASKU Avon - swatche

Witam po dłuższej przerwie :)

Koniecznie muszę podzielić się swoim odkryciem. Jest to najnowsza szminka Avonu, dostępna od katalogu 11/2016. Ja, jako konsultantka, mogłam zamówić ją katalog wcześniej.

Szminka "Moc Blasku" Avon lśni jak błyszczyk, kryje jak szminka. Posiada lśniące kolory o wysokim kryciu, daje długotrwały efekt, pozostawia uczucie nawilżenia.



Zawiera nawilżającą owocową formułę Superfruit:
  • wygładzającą papaję
  • nawilżający granat
  • odżywczy olejek kokosowy


Odcieni dostępnych jest 15. Szminka posiada przepiękne opakowanie, które od razu mnie urzekło. W zależności od koloru szminki, opakowanie jest złote, różowe, czerwone lub fioletowe. Pojemność to 1,8 g - czyli niewiele, co dla mnie jest idealne, bo nigdy nie zużywam szminek do końca. Kupimy ją w cenie 15,99 zł.

W katalogu 11 jest dość niefortunny błąd. Napisano, że szminka "pachnie jak letnie owoce", a potem wyszła errata, że jednak ma ekstrakty owocowe, ale zapachu nie posiada. Szkoda.

Zamówiłam 12 próbek. Po przetestowaniu wybrałam 6 najładniejszych i nie mogąc się zdecydować (wszystkie piękne) zamówiłam 6 pełnych wymiarów.

Jestem błyszczyko- i masełkolubem, a szminki używam od czasu do czasu. "Moc Blasku" rzeczywiście lśni jak błyszczyk, a dodatkowo ma masełkowatą konsystencję. Jest półprzejrzysta, przez co łatwo się rozprowadza nawet bez lusterka. Trzeba nałożyć jej sporo, także chwilę musimy maziać :) Wtedy uwydatni się połysk i kolor.

Niektóre odcienie są lśniące bezdrobinkowe, niektóre są perłowe, a inne zawierają dużo drobinek.

Szminka jest dość trwała. Działa trochę jak tint do ust (farba), bo nawet po jedzeniu widać "wgryziony" w usta kolor (już bez połysku, tylko takie jakby pofarbowane usta).

Jestem zachwycona. W końcu coś dla mnie. Połysk, nawilżenie, fajna masełkowata konsystencja i przepiękne, soczyste kolory. Będę chętnie używała na co dzień zamiast błyszczyków, dużo chętniej niż inne pomadki. Najbardziej chyba urzekł mnie kolor Dragonfruit Pink (przepiękny, mieniący się, delikatny róż mauve).

Jedynym minusem jest gorzki posmak w gardle, jaki szminka pozostawia. Jednak ze względu na liczne plusy, nie przeszkadza mi to.

Na zdjęciach nie ma 3 kolorów: Peach Punch, Honeysuckle, Tangerine Gleam.

Legenda:
P - perłowy
D - drobinki
X - lśniący, bez drobinek

beże i róże:
Nude Shine (P), Iced Mocha (X), Dragonfruit Pink (P), Rose (X), Calypso (X)


czerwienie:
Berry Burst (X), Grapefruit (X), Strawberry Blush (P), Raspberry Glaze (D+P)


fiolety:
Fresh Fuchsia (X), Vivid Cherry (X), Plum Shock (D+P)


Które kolory podobają Wam się najbardziej?

sobota, 30 maja 2015

Zamówienie z katalogu 08 AVON

Avon się postarał i dostałam dzisiaj w swoje łapki zamówienie z katalogu 08. Co kupiłam?

1. Lakier żelowy Fabulous - 10,99zł
2. Dezodorujący żel do mycia ciała i włosów Ocean Surge 500ml - 8,99zł
3. Szampon Mięta Pieprzowa i Werbena 700ml - 12,99zł
4. Odżywcza maseczka do włosów Owoc Acai i Masło Shea - 7,99zł
5. Wzmacniająca maska do włosów Czarna Rzepa i Cedr - 8,99zł
6. Szampon Czarna Rzepa i Cedr - 6,49zł
7. Mgiełka Magnolia - 6,99zł


Mgiełka Magnolia w katalogu prawie w ogóle nie pachniała, ale z tego co mi pamięć podpowiadała, chyba zapach magnolii był przyjemny. Potrzebowałam delikatnego, lekkiego zapachu do rozpylania w pokoju. Nie używam tych mgiełek na ciało, wolę perfumy. Zapach jest delikatny, kwiatowy, jednak magnolia ostatecznie mi nie odpowiada. Mgiełkę wzięła mama.

Lakier żelowy Fabulous widziałam u koleżanki na paznokciach, wyglądał obłędnie. To taki dający po oczach czerwono-różowy. Na pazurku omawiany lakier :)



Dezodorujący żel do mycia ciała i włosów Ocean Surge to produkt dla mężczyzn, ale tak mi się spodobał zapach na stronie w katalogu, że wzięłam. To zapach morski z domieszką mięty. Pachnie bardzo ładnie i delikatnie, tato już wędrował z nim w kierunku swojej półki, ale go zatrzymałam :P Moim ulubionym żelem z Avonu jest eukaliptusowy, także też taki unisex. 250ml kosztuje 6,99zł, a 500ml 8,99zł.


Szampon Mięta Pieprzowa i Werbena jest z serii Naturals. Pojemność ogromna, bo 700ml. Normalnie nie przepadam za tą serią, ale zapach w katalogu był obłędny. Na żywo też świetnie pachnie - to pewnie zasługa werbeny. Trochę jak cukierek cytrusowy z miętą/ziółkami. Jest to szampon do włosów przetłuszczających się. Ma oczyszczać włosy, usuwać nadmiar sebum, odświeżać i rewitalizować, zapewniać włosom uczucie nawilżenia i ułatwiać ich układanie. W składzie posiada: olej słonecznikowy (z nasion słonecznika), ekstrakt z liści rozmarynu, lawendy, chmielu, mięty pieprzowej, szałwii, werbeny, koniczyny.


Maseczki do włosów Owoc Acai i Masło Shea oraz Czarna Rzepa i Cedr z serii Naturals wzięłam na próbę. Pojemność bardzo mała, bo 125ml, starczy na kilka razy. Czarna rzepa jest na wypadanie włosów, no zobaczymy.

Rzepa pachnie chemicznie, trochę jak kredka świecowa. Kolor biały, konsystencja średnio gęsta, lejąca. Trzymamy na włosach 1-3 minuty. W składzie posiada: ekstrakt z koniczyny, liści rozmarynu, lawendy, chmielu, czarnej rzepy, szałwii, żywotnika zachodniego (tuja, drzewo z rodziny cyprysowatych).



Acai posiada kolor fioletowy, konsystencję ma średnio gęstą, ale gęstszą od poprzedniczki. Zapach przyjemny, jak jagodowe kosmetyki, trochę Mambowaty :) Jest to lekka, puszysta maseczka z olejkiem shea. Zapewnia uczucie odżywienia włosów, ma rewitalizować, ułatwiać rozczesywanie, redukować puszenie. Pomaga chronić włosy przed szkodliwym wpływem słońca i słonej wody. Trzymamy na włosach 5 minut. W składzie: wosk roślinny z liści kopernicji (palma), olejek shea. Skład ubogi, ale powinna dobrze nawilżać i zmiękczać włosy.



Szampon Czarna Rzepa wzięłam też z myślą o właściwościach rzepy (na wypadanie włosów), a poza tym cena jest fajna (6,49zł) to żal nie wziąć :) Za zadanie ma wzmocnić włosy i dodać im energii. Skutecznie usuwa z włosów zanieczyszczenia i nadmiar sebum, pozostawiając je odświeżone i odnowione. Do włosów osłabionych, wiotkich, pozbawionych wigoru. Szampon posiada kolor perłowy, pachnie delikatnie, przyjemnie, dużo ładniej od maski rzepowej. Posiada w składzie: ekstrakt z koniczyny, liści rozmarynu, lawendy, chmielu, czarnej rzepy, szałwii, żywotnika zachodniego (tuja, drzewo z rodziny cyprysowatych).


Co ciekawego w katalogu 09?

Dla perełkolubów wchodzą nowe odcienie perełek - brązująco-rozświetlające (Pink Bronze, efekt promiennej cery) oraz ciemnobrązowe (Deepest Bronze, efekt intensywnej opalenizny). Strona 2, cena 19,99zł.

Nowość - bardzo ciekawy zapach Avon Luck La Vie (woda perfumowana). Nuty: truskawki Mara de Bois, konwalia i kremowe drewno cedrowe. Mam próbaska i na 100% biorę całą flaszkę. Zapach pachnie obłędnie, kremowo, otulająco, coś jak truskawki ze śmietanką. Do tego prześliczny flakonik, kolor wody jasnoróżowy, zakrętka w kształcie złotej kokardy. Strona 15, cena 59zł.

Nowa seria Naturals - zielona herbata & werbena. W skład wchodzi żel pod prysznic, balsam do ciała i rąk oraz mgiełka. Pachnie typowo zieloną herbatą, więc jeśli ktoś lubi... :) Strona 17, zestaw 3 produktów kosztuje 15zł.

Kolejna nowa seria, tym razem Planet Spa - luksusowy pył perłowy i algi. Jest to seria rozświetlająca. Zawiera maseczkę do twarzy, eliksir do kąpieli, masło do ciała i żel-krem do twarzy na noc. Algi kuszą, ale niestety produkty rozświetlające mnie nie przekonują. Strona 19, ceny od 9,99zł.

Do katalogu wróciła szminka Ultra Colour w kolorze Dazzling Berry (długo jej nie było). Strona 62, cena 14,99zł. Jest to bardzo delikatny, piękny, chłodny fiolet z drobinkami. Jedna z moich ulubionych.

Możliwe, że wezmę sobie lakier diamentowy (piaskowy) w kolorze Agate, bo widziałam zdjęcie w Internecie i wygląda pięknie. Chłodny, niebiesko-fioletowy. Wiadomo, że taki lakier ciężko się zmywa, no ale raz na jakiś czas... Strona 70, cena 12,99zł.

Bardzo lubię żelową kredkę Supershock, w sumie używam tylko jej. Zaciekawiła mnie nowa kredka żelowa z serii Colortrend (wodoodporna). Strona 75, cena 11,99zł. Kupiłabym, ale dowiedziałam się, że zawiera drobinki, a do linii wodnej drobinki to się trochę gryzie. Dostępne kolory: czarny, fioletowy i niebieski.

Świetne ceny kremów Anew na noc! Strona 79, cena 25zł. Po tyle to chyba jeszcze nie były. W ofercie: Vitale, Reversalist, Ultimate, Platinum.

Promocja na płyny do kąpieli. 500ml w cenie 6,99zł! Strona 169. Kusi mnie wersja "Granat i Peonia".

A co Wy zamówiłyście w tym katalogu? Jakieś plany na następny? :) 


sobota, 23 maja 2015

Maybelline Lash Sensational - tusz do rzęs

Tusz Maybelline Lash Sensational ma śliczne opakowanie w kolorze bladego różu/fioletu. Pojemność to 9,5 ml, cena 33-36 zł (ja kupiłam w promocji Rossmann prawie połowę taniej).


Bardzo lubię tusze Maybelline, szczególnie z serii Colossal. Lash Sensational wzięłam na próbę i sprawdził się znakomicie.

Tusz Lash Sensational Maybelline zwiększa objętość rzęs, definiując każdą rzęsę z osobna i nadając efekt wachlarza, od kącika do kącika. Zaokrąglony kształt szczoteczki o zróżnicowanej strukturze pozwala na dotarcie nawet do najkrótszych rzęs.

Lekka formuła tuszu Maybelline Lash Sensational - bez sklejania rzęs:
- mała zawartość wosków
- lekka formuła wydobywająca intensywną czerń
- lekkość formuły i kształt szczoteczki pozwalają na nakładanie maskary bez tworzenia nieestetycznych grudek


Tusz ma bardzo fajną gumową szczoteczkę - po bokach krótkie włoski, potem trochę dłuższe, a na grzbiecie najdłuższy grzebyczek. Już po pierwszych pociągnięciach widzimy mega długość. Świetnie rozczesuje rzęsy, podkręca, wydłuża i pogrubia. Nadaje bardzo intensywny czarny kolor. Efekt jest teatralny, rzęsy aż do brwi! Może sklejać (bo na szczotkę nakłada się dużo tuszu), ale łatwo rozczeszemy rzęsy najdłuższym grzebyczkiem i problem rozwiązany. Nie robi grudek, pajęczych nóżek. Jest trwały, nie osypuje się.


Jestem ZA-CHWY-CO-NA! Tusz przebija wszystkie inne, które kiedykolwiek miałam, w tym różne wersje Lancome Hypnose. Polecam gorąco, a sama będę go kupować do końca życia, bo nie sądzę, żeby wyszedł lepszy.



Jedyna rzecz, która może być małym minusem to zmywanie. Tusz zachowuje się jak wodoodporny, ciężko go zmyć. Używam do tego płynu dwufazowego Loreal i muszę stosować jeden wacik więcej ;)

Dodam na koniec, że używam od 1,5 miesiąca serum do rzęs Long 4 Lashes, także rzęsy mam dłuższe niż zwykle, ale efekt na rzęsach jest głównie zasługą tego tuszu. Koleżanka spróbowała i widać było ogromną różnicę.

Poniżej zdjęcia robione telefonem - wieczorem, po całym dniu noszenia.




Zachęciłam do zakupu? :) Tusz rewelacja!

Elseve Loreal Magiczna Moc Olejków - szampon i odżywka

Przyciągnęła mnie oczywiście nazwa - "Magiczna Moc Olejków" i już wiedziałam, że te produkty muszą być moje :)

Szampon ma pojemność 400 ml i kosztuje 10-14 zł. Za zadanie ma odżywić suche włosy na całej długości, sprawić, że będą jedwabiście gładkie i pełne blasku, bez obciążania.



Seria zawiera unikalne połączenie 6 olejków kwiatowych:

- olejek lniany - dostarcza włóknom włosów intensywne odżywienie
- olejek rumiankowy - zmiękcza włókno włosa i przywraca blask
- olejek słonecznikowy - przywraca włosom blask
- olejek z kwiatu lotosu - odżywia włókno włosa i chroni je
- olejek z gardenii tahitańskiej - zapobiega wysuszeniu włosów
- olejek różany - nadaje włosom elastyczność

Kremowa odżywka ma odżywić włosy, ułatwić rozczesywanie. Do włosów suchych i niezdyscyplinowanych. Pojemność to 200 ml, cena 8-12 zł.



Obydwa produkty mają delikatny orientalny zapach - przyjemny, podoba mi się. Na włosach pachną bardzo krótko. Szampon jest przezroczysty (lekko żółty), konsystencja żelowa. Odżywka posiada kolor złoty i zawiera drobinki (taki drobny brokacik), jest średnio gęsta, kremowa.


Jestem pozytywnie zaskoczona szamponem. Konsystencja niby lekka, ale jak fajnie się po nim rozczesuje włosy! Nie plącze, włosy nie są tępe, nadaje się do samodzielnego używania.

Odżywka również bardzo ułatwia rozczesywanie, ale nie odpowiada mi brokat w środku i ten mocno złoty kolor. Wolę białe/perłowe/przezroczyste produkty.

Seria bardzo udana, spełnia swoje zadanie. Na pewno szampon kupię ponownie. Ogólnie lubię produkty Elseve Loreal, a ten szampon jest fantastyczny.

A jak Wasze wrażenia? Jeśli jeszcze nie macie tych produktów to w Rossmannie jest obecnie promocja (szampon 10 zł, odżywka 8 zł).

ALTERRA Krem do rąk Granat Bio i Masło Shea Bio

W ogóle nie wiedziałam, że ten krem istnieje. Byłam zachwycona zapachem odżywki do włosów Alterra z granatem i aloesem, ale działaniem niestety nie, więc od razu jak zobaczyłam krem do rąk o tym samym zapachu (mimo, że to granat i masło shea) to kupiłam. Dostaniemy go w Rossmannie w cenie 7,99 zł. Pojemność to 75 ml. Opakowanie bardzo przyjemne dla oka, zamknięcie moje ulubione - na klik.


Zawiera olej z pestek granatu, masło shea, olej z oliwek, a także olej sojowy i z nasion krokosza barwierskiego, olej jojoba, sok z aloesu, ekstrakt z owocu granatu i miłorzębu japońskiego, olej z nasion słonecznika.


Za zadanie ma pielęgnować zmęczoną i suchą skórę rąk oraz nadawać aksamitną miękkość.

Krem ma kolor biały i obłędny zapach maślanki/jogurtu i granatu. Uwielbiam. Nakładamy małą ilość, ręce nie są tłuste, ani lepkie, a rzeczywiście aksamitne w dotyku. Szybko się wchłania - idealny do pracy przy komputerze.

Bogaty skład + świetne działanie + zapach = dla mnie jeden z lepszych kremów do rąk. Chętnie zużyję i na pewno do niego wrócę.

Jeśli jeszcze go nie macie to polecam kupić :) 

sobota, 16 maja 2015

Olejek do włosów Beauty Oil i Mirror Gloss 24H Schauma

Skończył się mój ulubiony jedwab w płynie Green Pharmacy, więc kupiłam te oto olejki:
- Schauma Beauty Oil
- Schauma Mirror Gloss 24H

Zawierają 50 ml i kosztują około 17 zł (ja kupiłam w Rossmannie), w promocji kilka złotych mniej. Opakowania przyjemne dla oka, z wygodną pompką, nie wylewają się.


Mirror Gloss 24 H (różowy) jest nabłyszczający i wzmacniający, do włosów matowych i trudnych do rozczesania. Pięknie pachnie gumą balonową. Mniam. W składzie olejek z pestek moreli. Kolor jest przezroczysty.


Beauty Oil (żółty) to olejek upiększający z mega świetnym składem. Zapewnia włosom blask i miękkość. Intensywnie odżywia. Lekka formuła z olejkami odpowiednia jest również dla cienkich włosów - brak efektu obciążania. W składzie posiada: olej słonecznikowy, sezamowy, marula, z pestek moreli, z nasion makadamii, arganowy, ze słodkich migdałów oraz oliwę z oliwek. Kolor jest żółty, zapach średni, kojarzy mi się z olejkami do opalania.


Olejki można używać na trzy sposoby:
- jako odżywka przed myciem włosów
- bez spłukiwania po myciu
- na suche włosy jako wykończenie

Mimo, że to olejek to wcale na włosach tłusty nie jest. Działa jak jedwab (coś jak kropla silikonu). Używam po myciu na mokre włosy. Wcieram go na całej długości od ucha po sam dół. Wygładza i zmiękcza włosy, nadaje połysk, bardzo ułatwia rozczesywanie. Jest wydajny. Mam włosy do tyłka, więc używam czterech pompek, na krótsze wystarczy jedna czy dwie. Jeżeli nie mogę rozczesać włosów - olejek służy pomocą.

Włosy po użyciu są sypkie i miękkie.

Obydwa olejki działanie doraźne mają podobne, natomiast ze względu na skład wersja żółta jest lepsza. Tyle dobroci, olejków to ja jeszcze nigdy w żadnym produkcie nie widziałam. 50 ml starczy na długo, także cena jest atrakcyjna, a nawet niska jak na taki produkt. Pod względem zapachu wygrywa wersja różowa, ale skład żółtego... :)

Żel-krem do mycia twarzy Nivea

Żel-krem do mycia twarzy Nivea nadaje się do cery suchej i wrażliwej. Głęboko oczyszcza i nawilża. Łagodzi skórę i łagodnie pielęgnuje. Posiada delikatną formułę. Zawiera naturalny olejek migdałowy i Hydra IQ. Nie powoduje wysuszenia. Pojemność to 150ml, cena około 13-14zł, w promocji nawet 10zł.


Zacznę od zapachu, bo go uwielbiam. W ogóle kocham wszystko co pachnie Niveowato, kremowo (np. perfumy Avon Pur Blanca Blush, kojarzy mi się z tym także Osez Moi i L'Instant Magic). Słodki zapach czystości.

Konsystencja kremowa. Żel posiada mikrokapsułki, które rozpuszczają się po potarciu. Kolor biały. 


Dobrze myje twarz i nawilża skórę. Makijażu nie zmyje i jeśli ktoś chce mega oczyszczenia to polecam użyć wcześniej peelingu. To jest miły, lekko oczyszczający nawilżacz do twarzy. Skóra po żel-kremie jest gładka i miła w dotyku, nie tępa, nie sucha, nie podrażniona. Dobry do skóry wrażliwej i dla alergików. 

Na co dzień używam aptecznego Cetaphilu do mycia twarzy, bo mam tendencję do uczuleń, ale ten produkt świetnie zastępuje mi Cetaphil. Jest dużo tańszy i równie skuteczny. 

Lubię i pewnie jeszcze do niego wrócę.


Peeling głęboko oczyszczający pory Avon Clearskin

Peeling głęboko oczyszczający pory Avon Clearskin kupiłam ze względu na świetne opinie w Internecie. Pojemność to 75ml, cena około 10zł.

Kremowy peeling z granulkami głęboko oczyszczający pory. Zawiera wyciąg z oczaru wirgińskiego i eukaliptusa, który eliminuje zanieczyszczenia i poprawia wygląd porów. Odpowiedni do wszystkich rodzajów cery. 

Działanie: skutecznie usuwa martwy naskórek i zanieczyszczenia blokujące pory. Pozostawia skórę miękką i gładką. 

Sposób użycia: stosuj na wilgotną twarz. Wyciśnij na dłonie i masuj delikatnie twarz. Dokładnie spłucz. Używaj 1-2 w tygodniu.

Peeling jest bardzo gęsty, posiada dużo drobinek ścierających. Ogólnie mocno ściera, także nie nadaje się do codziennego użytku. Używam jak przykazano :) czyli 2 razy w tygodniu. Kolor jasnozielony, zapach mentolowo-eukaliptusowy, bardzo ładny. Trzeba używać z zamkniętymi oczyma, bo zapach mentolu nie jest przyjemny dla oczu (efekt chłodzenia).

Jestem bardzo zadowolona z tego produktu. Twarz masuję około dwóch minut. Po zmyciu jest wygładzona, miła w dotyku, gładka, dobrze oczyszczona i nadaje się idealnie do nałożenia podkładu. Zaczerwienie od tarcia mechanicznego pojawia się, ale po chwili znika - peeling nie podrażnia i nie uczula. Twarz po jego użyciu jest bardzo odświeżona, fajne uczucie.

Bardzo polecam! Jest to najlepszy peeling do twarzy jaki miałam. Spełnia zadanie w 100%, a dodatkowo jest odpowiedni do mojej wrażliwej, naczynkowej cery. Na pewno kupię jeszcze nie jedno opakowanie :)

Odżywka wzmacniająca Garnier Fructis Oil Repair 3

Odżywka wzmacniająca Garnier Fructis Oil Repair 3 zawiera trzy olejki: z oliwek, awokado i shea (karite). Za zadanie ma naprawić wewnętrzne mikroubytki, wygładzić, odżywić na powierzchni włosów, a przy tym nie obciążyć ich i nie przetłuścić. Włosy w rezultacie mają być bardziej elastyczne i łatwiej się rozczesywać. Pojemność to 200ml, cena około 7-11zł.


Odżywka jest średnio gęsta, "wnika" we włosy, także trzeba jej nałożyć bardzo dużo. Nie jest wydajna. Cała butelka starczyła mi na tydzień codziennego stosowania. Zapach ma delikatny, tropikalny, na włosach lekko pachnie. Bardzo ułatwia rozczesywanie, nie ma z tym kompletnie problemu po jej użyciu. Niestety ze względu na wydajność (mam długie włosy i używam codziennie garść odżywki) więcej nie kupię. Ale ogólnie uważam, że to bardzo dobra odżywka.

W składzie posiada: wyciąg z trzciny cukrowej, olej z oliwek, ekstrakt z zielonej herbaty, owoców jabłoni i pestek cytryny; olejek z awokado, masło shea. 

Moim ulubionym Fructisem wciąż pozostaje wersja zielona (Mega Objętość 48H).


Maska do włosów Kallos Aloe i Cherry

Oczywiście każdy nowy Kallos musi być mój :) Jak zobaczyłam wersję aloesową i wiśniową, kupiłam od razu i nie zawiodłam się. Cena za 1 litr to koło 10zł.



Kallos ALOE VERA to maska nawilżająca i regenerująca, przeznaczona do włosów suchych i łamliwych.

Natychmiast nawilża i odżywia strukturę suchych, łamiących się włókien włosów. Aktywne i bogate w witaminy i substancje mineralne czynne składniki ekstraktu Aloe Vera pobudzają porost włosów oraz wyczarowują (czary mary) jedwabiste, lśniące, bujne i łatwe do uczesania włosy.

No i rzeczywiście, czysta magia! Świetna maska, ujarzmi każde włosy, nawet najbardziej splątane. Baaardzo ułatwia rozczesywanie włosów, a przy tym ich nie przetłuszcza. Posiada delikatny neutralny zapach (aloesowy?), a na włosach w ogóle nie pachnie. Konsystencja jest bardzo gęsta, po przychyleniu maska nie spływa (na włosach też się bardzo dobrze trzyma). Kolor biały. Zawiera sok z aloesu.

Po użyciu włosy są miękkie, bardzo gładkie, nie plączą się. Nie trzeba używać po niej jedwabiu czy innych specyfików.

Jestem z niej bardzo zadowolona, to genialna maska do zadań specjalnych. Szkoda tylko, że nie ma ładniejszego zapachu i nie pachnie na włosach. Połączenie tej maski i zapachu wersji Blueberry (jagodowej) to byłby ideał.


Kallos CHERRY to maska kondycjonująca. Czereśniowa/wiśniowa.

Maska w kremie o delikatnej strukturze do mocno zniszczonych włosów. Aktywne składniki oleju z pestek czereśni, bogatego w witaminy A, B1, B2, B6, C oraz minerały (fosfor, wapń, potas, wysokiej koncentracji żelazo) natychmiast nawilżają suche i łamiące się włókna włosów. Po zastosowaniu włosy stają się łatwe w obsłudze, odżywione, lśniące i aksamitnie miękkie. 

Zawiera olej z pestek wiśni/czereśni. Zapach bardzo intensywny, pieprzny, wiśniowy. Coś w stylu napoju Dr Pepper czy gum balonowych. Na włosach na szczęście zbyt długo nie pachnie - zapach nie jest zły, ale mógłby drażnić po dłuższym czasie.

Maska jest gęsta, w kolorze białym. Dobrze się rozprowadza i trzyma na włosach, nie spływa. Ułatwia rozczesywanie całkiem nieźle, ale nie aż tak jak wersja aloesowa. Bardzo dobra maska, ale ze względu na zapach raczej do niej nie wrócę.


Moją ulubioną maską Kallos nadal pozostaje Blueberry (jagoda), a na drugie miejsce wskakuje Aloe (aloes). Mam po nich piękne, gładkie, miękkie i błyszczące włosy i nie muszę się męczyć z ich wyrywaniem przy rozczesywaniu.

Miałyście już te wersje? Jak wrażenia?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...