Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maska do włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maska do włosów. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 maja 2015

Zamówienie z katalogu 08 AVON

Avon się postarał i dostałam dzisiaj w swoje łapki zamówienie z katalogu 08. Co kupiłam?

1. Lakier żelowy Fabulous - 10,99zł
2. Dezodorujący żel do mycia ciała i włosów Ocean Surge 500ml - 8,99zł
3. Szampon Mięta Pieprzowa i Werbena 700ml - 12,99zł
4. Odżywcza maseczka do włosów Owoc Acai i Masło Shea - 7,99zł
5. Wzmacniająca maska do włosów Czarna Rzepa i Cedr - 8,99zł
6. Szampon Czarna Rzepa i Cedr - 6,49zł
7. Mgiełka Magnolia - 6,99zł


Mgiełka Magnolia w katalogu prawie w ogóle nie pachniała, ale z tego co mi pamięć podpowiadała, chyba zapach magnolii był przyjemny. Potrzebowałam delikatnego, lekkiego zapachu do rozpylania w pokoju. Nie używam tych mgiełek na ciało, wolę perfumy. Zapach jest delikatny, kwiatowy, jednak magnolia ostatecznie mi nie odpowiada. Mgiełkę wzięła mama.

Lakier żelowy Fabulous widziałam u koleżanki na paznokciach, wyglądał obłędnie. To taki dający po oczach czerwono-różowy. Na pazurku omawiany lakier :)



Dezodorujący żel do mycia ciała i włosów Ocean Surge to produkt dla mężczyzn, ale tak mi się spodobał zapach na stronie w katalogu, że wzięłam. To zapach morski z domieszką mięty. Pachnie bardzo ładnie i delikatnie, tato już wędrował z nim w kierunku swojej półki, ale go zatrzymałam :P Moim ulubionym żelem z Avonu jest eukaliptusowy, także też taki unisex. 250ml kosztuje 6,99zł, a 500ml 8,99zł.


Szampon Mięta Pieprzowa i Werbena jest z serii Naturals. Pojemność ogromna, bo 700ml. Normalnie nie przepadam za tą serią, ale zapach w katalogu był obłędny. Na żywo też świetnie pachnie - to pewnie zasługa werbeny. Trochę jak cukierek cytrusowy z miętą/ziółkami. Jest to szampon do włosów przetłuszczających się. Ma oczyszczać włosy, usuwać nadmiar sebum, odświeżać i rewitalizować, zapewniać włosom uczucie nawilżenia i ułatwiać ich układanie. W składzie posiada: olej słonecznikowy (z nasion słonecznika), ekstrakt z liści rozmarynu, lawendy, chmielu, mięty pieprzowej, szałwii, werbeny, koniczyny.


Maseczki do włosów Owoc Acai i Masło Shea oraz Czarna Rzepa i Cedr z serii Naturals wzięłam na próbę. Pojemność bardzo mała, bo 125ml, starczy na kilka razy. Czarna rzepa jest na wypadanie włosów, no zobaczymy.

Rzepa pachnie chemicznie, trochę jak kredka świecowa. Kolor biały, konsystencja średnio gęsta, lejąca. Trzymamy na włosach 1-3 minuty. W składzie posiada: ekstrakt z koniczyny, liści rozmarynu, lawendy, chmielu, czarnej rzepy, szałwii, żywotnika zachodniego (tuja, drzewo z rodziny cyprysowatych).



Acai posiada kolor fioletowy, konsystencję ma średnio gęstą, ale gęstszą od poprzedniczki. Zapach przyjemny, jak jagodowe kosmetyki, trochę Mambowaty :) Jest to lekka, puszysta maseczka z olejkiem shea. Zapewnia uczucie odżywienia włosów, ma rewitalizować, ułatwiać rozczesywanie, redukować puszenie. Pomaga chronić włosy przed szkodliwym wpływem słońca i słonej wody. Trzymamy na włosach 5 minut. W składzie: wosk roślinny z liści kopernicji (palma), olejek shea. Skład ubogi, ale powinna dobrze nawilżać i zmiękczać włosy.



Szampon Czarna Rzepa wzięłam też z myślą o właściwościach rzepy (na wypadanie włosów), a poza tym cena jest fajna (6,49zł) to żal nie wziąć :) Za zadanie ma wzmocnić włosy i dodać im energii. Skutecznie usuwa z włosów zanieczyszczenia i nadmiar sebum, pozostawiając je odświeżone i odnowione. Do włosów osłabionych, wiotkich, pozbawionych wigoru. Szampon posiada kolor perłowy, pachnie delikatnie, przyjemnie, dużo ładniej od maski rzepowej. Posiada w składzie: ekstrakt z koniczyny, liści rozmarynu, lawendy, chmielu, czarnej rzepy, szałwii, żywotnika zachodniego (tuja, drzewo z rodziny cyprysowatych).


Co ciekawego w katalogu 09?

Dla perełkolubów wchodzą nowe odcienie perełek - brązująco-rozświetlające (Pink Bronze, efekt promiennej cery) oraz ciemnobrązowe (Deepest Bronze, efekt intensywnej opalenizny). Strona 2, cena 19,99zł.

Nowość - bardzo ciekawy zapach Avon Luck La Vie (woda perfumowana). Nuty: truskawki Mara de Bois, konwalia i kremowe drewno cedrowe. Mam próbaska i na 100% biorę całą flaszkę. Zapach pachnie obłędnie, kremowo, otulająco, coś jak truskawki ze śmietanką. Do tego prześliczny flakonik, kolor wody jasnoróżowy, zakrętka w kształcie złotej kokardy. Strona 15, cena 59zł.

Nowa seria Naturals - zielona herbata & werbena. W skład wchodzi żel pod prysznic, balsam do ciała i rąk oraz mgiełka. Pachnie typowo zieloną herbatą, więc jeśli ktoś lubi... :) Strona 17, zestaw 3 produktów kosztuje 15zł.

Kolejna nowa seria, tym razem Planet Spa - luksusowy pył perłowy i algi. Jest to seria rozświetlająca. Zawiera maseczkę do twarzy, eliksir do kąpieli, masło do ciała i żel-krem do twarzy na noc. Algi kuszą, ale niestety produkty rozświetlające mnie nie przekonują. Strona 19, ceny od 9,99zł.

Do katalogu wróciła szminka Ultra Colour w kolorze Dazzling Berry (długo jej nie było). Strona 62, cena 14,99zł. Jest to bardzo delikatny, piękny, chłodny fiolet z drobinkami. Jedna z moich ulubionych.

Możliwe, że wezmę sobie lakier diamentowy (piaskowy) w kolorze Agate, bo widziałam zdjęcie w Internecie i wygląda pięknie. Chłodny, niebiesko-fioletowy. Wiadomo, że taki lakier ciężko się zmywa, no ale raz na jakiś czas... Strona 70, cena 12,99zł.

Bardzo lubię żelową kredkę Supershock, w sumie używam tylko jej. Zaciekawiła mnie nowa kredka żelowa z serii Colortrend (wodoodporna). Strona 75, cena 11,99zł. Kupiłabym, ale dowiedziałam się, że zawiera drobinki, a do linii wodnej drobinki to się trochę gryzie. Dostępne kolory: czarny, fioletowy i niebieski.

Świetne ceny kremów Anew na noc! Strona 79, cena 25zł. Po tyle to chyba jeszcze nie były. W ofercie: Vitale, Reversalist, Ultimate, Platinum.

Promocja na płyny do kąpieli. 500ml w cenie 6,99zł! Strona 169. Kusi mnie wersja "Granat i Peonia".

A co Wy zamówiłyście w tym katalogu? Jakieś plany na następny? :) 


sobota, 16 maja 2015

Maska do włosów Kallos Aloe i Cherry

Oczywiście każdy nowy Kallos musi być mój :) Jak zobaczyłam wersję aloesową i wiśniową, kupiłam od razu i nie zawiodłam się. Cena za 1 litr to koło 10zł.



Kallos ALOE VERA to maska nawilżająca i regenerująca, przeznaczona do włosów suchych i łamliwych.

Natychmiast nawilża i odżywia strukturę suchych, łamiących się włókien włosów. Aktywne i bogate w witaminy i substancje mineralne czynne składniki ekstraktu Aloe Vera pobudzają porost włosów oraz wyczarowują (czary mary) jedwabiste, lśniące, bujne i łatwe do uczesania włosy.

No i rzeczywiście, czysta magia! Świetna maska, ujarzmi każde włosy, nawet najbardziej splątane. Baaardzo ułatwia rozczesywanie włosów, a przy tym ich nie przetłuszcza. Posiada delikatny neutralny zapach (aloesowy?), a na włosach w ogóle nie pachnie. Konsystencja jest bardzo gęsta, po przychyleniu maska nie spływa (na włosach też się bardzo dobrze trzyma). Kolor biały. Zawiera sok z aloesu.

Po użyciu włosy są miękkie, bardzo gładkie, nie plączą się. Nie trzeba używać po niej jedwabiu czy innych specyfików.

Jestem z niej bardzo zadowolona, to genialna maska do zadań specjalnych. Szkoda tylko, że nie ma ładniejszego zapachu i nie pachnie na włosach. Połączenie tej maski i zapachu wersji Blueberry (jagodowej) to byłby ideał.


Kallos CHERRY to maska kondycjonująca. Czereśniowa/wiśniowa.

Maska w kremie o delikatnej strukturze do mocno zniszczonych włosów. Aktywne składniki oleju z pestek czereśni, bogatego w witaminy A, B1, B2, B6, C oraz minerały (fosfor, wapń, potas, wysokiej koncentracji żelazo) natychmiast nawilżają suche i łamiące się włókna włosów. Po zastosowaniu włosy stają się łatwe w obsłudze, odżywione, lśniące i aksamitnie miękkie. 

Zawiera olej z pestek wiśni/czereśni. Zapach bardzo intensywny, pieprzny, wiśniowy. Coś w stylu napoju Dr Pepper czy gum balonowych. Na włosach na szczęście zbyt długo nie pachnie - zapach nie jest zły, ale mógłby drażnić po dłuższym czasie.

Maska jest gęsta, w kolorze białym. Dobrze się rozprowadza i trzyma na włosach, nie spływa. Ułatwia rozczesywanie całkiem nieźle, ale nie aż tak jak wersja aloesowa. Bardzo dobra maska, ale ze względu na zapach raczej do niej nie wrócę.


Moją ulubioną maską Kallos nadal pozostaje Blueberry (jagoda), a na drugie miejsce wskakuje Aloe (aloes). Mam po nich piękne, gładkie, miękkie i błyszczące włosy i nie muszę się męczyć z ich wyrywaniem przy rozczesywaniu.

Miałyście już te wersje? Jak wrażenia?

wtorek, 27 stycznia 2015

Avon NUTRI 5 - szampon, odżywka i kuracja odżywcza

W katalogu 03/2015 wchodzi nowa seria AVON Advance Techniques do włosów - Supreme Oils with Nutri 5 Complex. 

Nutri 5 to kompleks 5 olejków:

  • makadamia
  • z nasion kamelii
  • migdałowy
  • winogronowy
  • marula

Seria ma bardzo ładne opakowania - czarne butelki ze złotymi napisami. Uwielbiam czarny kolor :)

Szampon odżywczy z kompleksem Nutri 5 poprawia kondycję włosów, nadaje im połysk i miękkość. Do wszystkich rodzajów włosów. 250ml w promocji kosztuje 10zł. W kolejnych katalogach pojawi się także pojemność 400ml.

Szampon ma zapach ledwo wyczuwalny - orientalny. Prawie nie pachnie. Kolor to przezroczysty żółty, jak olejek, ale gęstszy. Dobrze się pieni, łatwo nakłada i spłukuje. Dobrze myje i chyba tylko tyle. Szampon minimalnie ułatwia rozczesywanie, wciąż trzeba się trochę z włosami poszarpać.

Po prawej stronie - szampon na dłoni.

Odżywka z kompleksem Nutri 5 to odżywka i maska 2 w 1 - lekka, wygładza włosy, nadaje im miękkość i wzmacnia je. 250ml w promocji kosztuje 10zł.

Odżywka posiada kolor biały. Jest bardzo rzadka, pachnie chemicznie. Stosować można ją jako odżywkę (zostawiamy na włosach na 1 minutę) lub jako maskę (zostawiamy na 3 minuty). Dobrze się nakłada, ale trzeba zużyć sporą ilość. Włosy po jej użyciu prawie nie pachną - minimalnie chyba tym szamponem. Co do rozczesywania to jest średnio na jeża. Trochę ułatwia, ale nie jakoś szczególnie. W trakcie suszenia włosów wyczułam, że zostawia warstwę jakby silikonów (ale później już tego nie czujemy, tylko włosy są takie "gumowe" w trakcie suszenia). Nie zmiękcza włosów, są normalne. Może lekko przetłuszczać.


Intensywna kuracja odżywcza dodająca blasku z kompleksem Nutri 5 jest do stosowania raz na tydzień. Błyskawiczny efekt. Głęboko odżywia włosy, wzmacnia je i nadaje im olśniewający blask. 50ml w promocji kosztuje 14zł.

Kurację nakładamy na 1 minutę po użyciu wcześniej szamponu i odżywki (czyli jako trzeci produkt, raz w tygodniu). Kolor posiada lekko żółty, konsystencję dość rzadką, zapach chemiczny, ale ledwo wyczuwalny. Bardzo ułatwia rozczesywanie, włosy są miłe w dotyku, wygładzone. Pojemność 50ml starczy na 1-1,5 użycia na długich, a 2 użycia na krótkich włosach.

Podsumowując: szampon jest w porządku, krzywdy nam nie zrobi, ale też nie robi nic szczególnego. Jeszcze gdyby pięknie pachniał, ale nie... Odżywka mnie zawiodła, minimalnie ułatwia rozczesywanie, nie wygładza włosów. Za to bardzo zadowolona jestem z intensywnej kuracji. Szkoda, że ma tak małą pojemność i wysoką cenę. Wolałabym maskę z takim działaniem na co dzień.

Blasku, połysku niestety nie zauważyłam, bo moje włosy w sumie zawsze błyszczą. Jeśli ktoś ma matowe to może zobaczy oczekiwany efekt ;) Bardzo zawiodłam się na zapachu. Nowość, milion olejków, eleganckie opakowania... a zapach albo chemiczny albo ledwo wyczuwalny. Mogli się bardziej postarać.

Polecam kurację! Dajcie znać jak testy :)

środa, 7 stycznia 2015

Maski rosyjskie do włosów - drożdżowa i jajeczna

Z rosyjskich kosmetyków najbardziej popularna jest drożdżowa maska do włosów Pervoe Reshenie. Opisana jest jako produkt przyspieszający wzrost włosów. W składzie posiada:

  • drożdże piwne
  • sok z brzozy
  • ekstrakty z omanu wielkiego, mącznicy lekarskiej, ostropestu plamistego
  • oleje z kiełków pszenicy, nasion białej porzeczki, orzeszków cedrowych, owoców dzikiej róży

Także skład ciekawy. Konsystencja jest dość rzadka, lejąca, trzeba nałożyć jej sporo. Opakowanie zawiera 300ml i kupimy je w cenie 15-16zł. Dostępna jest w internetowych sklepach kosmetycznych, a także niektórych sklepach stacjonarnych, które oferują rosyjskie kosmetyki.

Słoiczek jest bardzo niepraktyczny. Jeżeli pobrudzimy zakrętkę (np. przechylimy słoiczek do góry nogami - nawet podczas transportu) to maska zacznie wypływać bokami i pozostawi nieestetyczną zaschniętą warstwę. Trzeba wtedy dokładnie umyć zakrętkę i boki pojemniczka lub po prostu nie dokręcać go do końca.

Ze względu na konsystencję maska nie jest wydajna. Właścicielki krótkich włosów pewnie nie będą narzekać, ale mi starcza na kilka razy, może 4, w porywach do 4,5 ;) Na zdjęciu widać raz użytą maskę drożdżową i dwa razy użytą jajeczną.

Maskę drożdżową lubię ze względu na jej zapach i jest to już moje trzecie opakowanie. Używam jej co kilka tygodni. Nakładam na 20-30 minut podczas kąpieli. Zapach ma naprawdę przepiękny, jakby orzeszkowy. Na włosach pachnie długo. Niestety kompletnie nie ułatwia rozczesywania, muszę się po niej strasznie szarpać z włosami. Nie widzę poprawy kondycji włosów, szybszego wzrostu czy odżywienia. Gdyby nie zapach to bym jej więcej nie kupiła.

Maska jajeczna Pervoe Reshenie jest mniej popularna od poprzedniczki. Ma za zadanie intensywnie odżywiać włosy i skórę głowy. W składzie znajdują się:

  • proteiny z białek jaj
  • słód żytni
  • sok z brzozy
  • ekstrakty z szałwii, maliny moroszki, różeńca górskiego 
  • oleje z rokitnika zwyczajnego, dyni, orzechów leszczyny pospolitej

Konsystencję ma taką jak maska drożdżowa, ale wydaje mi się, że ma mocniejsze działanie, bo łatwiej po niej rozczesać włosy. Nie jest to jednak to, czego szukam - włosy nie są miłe w dotyku, ani sypkie. Są zwykłe. Zapach jest przyjemny, słodki, ale nie tak ładny jak drożdżowej. Nie jestem z niej zadowolona w ogóle i więcej nie kupię.

Poniżej składy.

Maska drożdżowa:
Aqua with infusions of: Yeast Extract, Betula Alba Juice; enriched by extracts: Inula Helenium Extract, Arctostaphylos Uva Ursi Extract, Silybum Marianum Extract, Cetrionium Chloride, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Guar Gum; cold pressed oils: Triticum Vulgare Germ Oil, Ribes Aureum Seed Oil, Pinus Siberica Cone Oil, Rosa Canina Fruit Oil, Ascorbic Acid, Panthenol, Glucosamine, Citric Acid, Parfum, Benzoic Acid, Sorbic Acid

Maska jajeczna: 
Aqua with infusions of: Hydrolyzed Egg Protein, Malt, Betula Alba Juice, enriched by extracts: Salvia Officinalis, Rubus Chamaemorus, Rhodiola Rosea, Cetrionium Chloride, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Guar Gum, cold pressed oils: Hippophae Rhamnoides, Cucurbita Pepo, Corylus Avellana Seed, Panthenol, White Beeswax, Tocopherol, Citric Acid, Parfum, Benzoic Acid, Sorbic Acid

Jesteście z nich zadowolone?

wtorek, 6 stycznia 2015

Maski Kallos do włosów oraz Seri miodowa

Maski Kallos mają duże pojemności i są niedrogie (1 litr za 9-13zł), przez co bardzo je lubię. Mam włosy długie do tyłka i codziennie używam jednej garści maski, także same rozumiecie ;) Kallosy znajdziecie w sklepie Hebe, hurtowniach kosmetycznych i sklepach internetowych/Allegro.

Przez kilka lat używałam maski Kallos Latte (Serical, tej niebieskiej), ale coś kombinowali w składzie, bo przestała działać tak jak wcześniej (wcześniej przeciążała moje włosy, ale to dobrze, bo mogłam je bez trudu rozczesać... później już nie). No i musiałam szukać innego ulubieńca, żeby nie wyrywać sobie wszystkich włosów z rana. Przy okazji zmieniłam też szczotkę z Tangle Teezer na szczotkę z dzika, ale o tym napiszę w innym czasie.

W grudniu zachęcona promocją Allegrową (-20zł za zakupy powyżej 50zł) kupiłam kilka masek Kallosa: bananową, czekoladową, algową, jagodową i Placenta. W późniejszym czasie dokupiłam miodową maskę Seri w Hebe.

Włosy mam naturalnie proste i niskoporowate, ale strasznie mi się plączą (jak na noc nie zrobię warkocza to mam masakrę). Myję je codziennie rano - wtedy maskę nakładam na kilka minut.

Każdej maski użyłam raz lub dwa (oprócz Latte), także nie wiem jak sprawują się na dłuższą metę (pielęgnacja). Potrzebuję je głównie do łatwiejszego rozczesywania. Lubię też jak coś ładnie pachnie i przyjemnie się nakłada. Każdą trzymałam na włosach 20-30 minut.

KALLOS BANANA i ALGAE


Maska bananowa pachnie Vibovitem :) Banana rzeczywiście też czuć. Zapach jest ładny, ale dość intensywny, także może przytłaczać. Konsystencja jest typowa dla Kallosa - średnio gęsta, kremowa. Łatwo się nabiera i dobrze nakłada.

Jest to maska wzmacniająca z kompleksem multiwitamin. W składzie ma olej oliwkowy, ekstrakt z banana oraz witaminy A, B1, B2, B3, B5, B6, C, E. Nawilża, nadaje energii, witalizuje włosy.

Masce dałam ocenę 4/5, ponieważ znacznie ułatwia rozczesywanie włosów, są po niej lśniące i ogólnie spodobała mi się, ale nie jakoś rewelacyjnie.

Maska algowa ma bardzo ciekawy zapach - coś jakby połączenie cytrusów z jaśminem. Lekki, bardzo przyjemny dla nosa, nie przytłaczający. Konsystencja średnio gęsta. Ma także świetny skład - oprócz oleju oliwkowego zawiera ekstrakty z pięciu rodzajów alg!

Jest to maska nawilżająca, odżywia i odbudowuje uszkodzone włosy.

Dałam jej ocenę 3-4/5 (muszę jeszcze potestować). Na dłuższą metę pewnie robi cuda z włosami, ale rozczesuje się po niej włosy średnio, trochę gorzej niż po bananowej. Może podciągnę jej ocenę do 4, bo przyjemnie się używa ze względu na zapach i wiedzę o składzie ;)

KALLOS CHOCOLATE i BLUEBERRY


Maska czekoladowa jak widać na zdjęciu poniżej posiada inną konsystencję niż reszta. Jest bardzo gęsta, w kolorze białym perłowym. Świetnie trzyma się na włosach, można zrobić sobie kok i nic nie spływa. Zapach ma trochę chemiczny, ale bardzo ładny - czekoladowy, jakby z nutką orzechową ;) Jak się wącha z pojemnika to nic specjalnego, ale podczas nakładania i potem na włosach pachnie cudnie!!!

Posiada ekstrakt z kakao, hydrolizowaną keratynę i hydrolizowane mleczne proteiny. Jest przeznaczona do włosów suchych i zniszczonych. Według opisu jest intensywnie regenerująca.

Niestety muszę wystawić jej ocenę 2-3/5, ponieważ ciężko rozczesuje się po niej włosy. Ta dwójka czy trójka to głównie za przyjemność używania, zapach.

Maska jagodowa - mój ulubieniec, kosmetyk roku (2014 :)). Konsystencja średnio gęsta. Zapach w żadnym razie nie jest jagodowy, pachnie delikatnie, jak kosmetyki do włosów, jakby kwiatowo? Nie wiem jak go określić, ale z opakowania jest taki sobie, a na włosach bajka! Nie wiem jak to możliwe, ale pachnie świetnie po użyciu, cały czas wąchałam włosy. Zapach jest kompletnie nie denerwujący, przyjemny.

Maska zawiera ekstrakt z borówki czarnej (jagody) oraz olej awokado. Według opisu jest to maska rewitalizująca do włosów suchych, zniszczonych i poddanych obróbce chemicznej. Dogłębnie odżywia włosy i skórę głowy.

Dałam jej 5/5 punktów. Za świetne działanie (włosy bardzo łatwo się rozczesują, są nawilżone, nie przetłuszczone, sypkie), zapach po wysuszeniu włosów i ogólną przyjemność używania. Na pewno kupię jeszcze wiele "butli".


KALLOS LATTE i SERI HONEY & ALMOND


Maska mleczna Kallos Latte (Serical) - chyba najbardziej popularna maska. Miał ją każdy, jakkolwiek to brzmi ;) Zapach ma bardzo przyjemny, zawsze mi odpowiadał i pozostawał długo na włosach. Jest mleczny, słodki, jak migdałowe białe landrynki. Konsystencja kremowa - średnio gęsta (wydaje mi się, że delikatnie gęstsza od banana, algi, jagody). Dobrze się trzyma na włosach, nie spływa.

Jest to maska zawierająca proteiny mleczne, odżywiająca i regenerująca włosy osłabione przez rozjaśnianie / farbowanie / trwałą ondulację.

Daję jej ocenę 2-3/5 ze względu na zmianę składu. Kiedyś dałabym 5, była fantastyczna (trzeba było dokładnie ją spłukać, bo lubiła zostawać na włosach - już nie), natomiast teraz włosy średnio się po niej rozczesują, nie nawilża tak jak kiedyś to robiła. Pozostawia za to pięknie pachnące włosy na długo i jest przyjemna w stosowaniu.

Maska miodowa SERI Honey & Almond - to mój drugi ulubieniec, wraz z maską jagodową Kallos. Bardzo gęsta konsystencja (mega miła w dotyku, mogłabym nabierać i nabierać ;)), cudowny zapach (delikatny miodowo-migdałowy) i równie genialne działanie. Zapłaciłam za 1 litr około 13-14zł w Hebe, na Allegro z wysyłką się raczej nie opłaca.

Jest to maska odbudowująca i odżywiająca do włosów suchych i zniszczonych. Zawiera naturalne ekstrakty z miodu i migdałów (bogate w aminokwasy, cukry, witaminę A, B1, B2, C, E oraz minerały). Nawilża włosy. W składzie znajduje się także sok z kiwi, pomarańczy, grapefruita, jabłka.

Daję masce 5/5. Jestem zachwycona. Włosy są sypkie, miłe w dotyku, cudnie pachnące i świetnie odżywione. Maska jest bardzo gęsta, więc włosy siedzą sobie przyklepane w kok na głowie i ani myślą spływać ;)

KALLOS PLACENTA


Ostatnią maską jest Kallos Placenta, której mam akurat pojemniczek 275ml (ponoć ten większy różni się składem). Posiada ekstrakt z łożysk roślinnych. W składzie widzę bambusa i pszenicę.

"Zalecana w szczególności do włosów suchych, przesuszonych, matowych, łamliwych, cienkich, rozjaśnianych, po trwałej ondulacji, zniszczonych zabiegami fryzjerskimi. Właściwości substancji aktywnych maski stymulują porost włosów, ograniczają ich wypadanie. Maska jest specjalnym kremem bogatym w białka, aminokwasy i witaminy. Swoje niezwykle skuteczne działanie zawdzięcza wyciągowi z łożysk roślinnych - włosy stają się mocne i łatwe w pielęgnacji. Maska polecana jest do włosów rozjaśnionych oraz suchych i łamliwych".

Opakowanie jest niezbyt przyjemne dla oka, ale po skończeniu maski może mi się przyda na jakieś odlewki. Maska ma przyjemny zapach, trochę cytrusowy, może bambusowy? Podobny do algowej, ale bez jaśminu. Działanie bardzo fajne, włosy rozczesują się po niej dobrze. Konsystencja kremowa, raczej gęsta. Daję jej na razie 4/5, ale możliwe, że dostanie piątkę jak jeszcze potestuję.


Podsumowując, najbardziej spodobała mi się maska Seri miodowa oraz Kallos jagodowa. Włosy wyglądają po nich na zadbane, są sypkie i błyszczące, pachnące, miłe w dotyku, bardzo dobrze się rozczesują. Resztę z chęcią zużyję, ale do tych dwóch na pewno będę wracać.

Uśmiałam się z opisu na masce algowej: "Nawilżająca maska do włosów Kallos Alga z ekstraktem z lgi i oleju oleju oliwkowego" :D

A jak Wasze wrażenia z używania masek Kallos / Seri? Sprawdziły się? :) 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...