Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Loreal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Loreal. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 maja 2015

Elseve Loreal Magiczna Moc Olejków - szampon i odżywka

Przyciągnęła mnie oczywiście nazwa - "Magiczna Moc Olejków" i już wiedziałam, że te produkty muszą być moje :)

Szampon ma pojemność 400 ml i kosztuje 10-14 zł. Za zadanie ma odżywić suche włosy na całej długości, sprawić, że będą jedwabiście gładkie i pełne blasku, bez obciążania.



Seria zawiera unikalne połączenie 6 olejków kwiatowych:

- olejek lniany - dostarcza włóknom włosów intensywne odżywienie
- olejek rumiankowy - zmiękcza włókno włosa i przywraca blask
- olejek słonecznikowy - przywraca włosom blask
- olejek z kwiatu lotosu - odżywia włókno włosa i chroni je
- olejek z gardenii tahitańskiej - zapobiega wysuszeniu włosów
- olejek różany - nadaje włosom elastyczność

Kremowa odżywka ma odżywić włosy, ułatwić rozczesywanie. Do włosów suchych i niezdyscyplinowanych. Pojemność to 200 ml, cena 8-12 zł.



Obydwa produkty mają delikatny orientalny zapach - przyjemny, podoba mi się. Na włosach pachną bardzo krótko. Szampon jest przezroczysty (lekko żółty), konsystencja żelowa. Odżywka posiada kolor złoty i zawiera drobinki (taki drobny brokacik), jest średnio gęsta, kremowa.


Jestem pozytywnie zaskoczona szamponem. Konsystencja niby lekka, ale jak fajnie się po nim rozczesuje włosy! Nie plącze, włosy nie są tępe, nadaje się do samodzielnego używania.

Odżywka również bardzo ułatwia rozczesywanie, ale nie odpowiada mi brokat w środku i ten mocno złoty kolor. Wolę białe/perłowe/przezroczyste produkty.

Seria bardzo udana, spełnia swoje zadanie. Na pewno szampon kupię ponownie. Ogólnie lubię produkty Elseve Loreal, a ten szampon jest fantastyczny.

A jak Wasze wrażenia? Jeśli jeszcze nie macie tych produktów to w Rossmannie jest obecnie promocja (szampon 10 zł, odżywka 8 zł).

sobota, 11 kwietnia 2015

Nabytki kwietniowe - Etiaxil, EOS, serum do rzęs i błyszczyko-pomadki

Oto moje zakupy kwietniowe. Nie byłabym sobą, gdybym zachęcona opiniami w Internecie nie skusiła się na kosmetyczne promocje :)


Kupiłam bardzo polecane serum do rzęs Long 4 Lashes Oceanic. Rzęsy mam krótkie i rzadkie (przez jasne końcówki wydają się jeszcze krótsze), a to serum za zadanie ma rzęsy wydłużyć, zagęścić, wzmocnić i przyspieszyć ich wzrost. Zawiera bimatoprost, czyli substancję aktywną uważaną za jeden z najefektywniejszych związków stymulujących wzrost rzęs. Do tego kwas hialuronowy, prowitaminę B5.

Serum ma wygląd eyelinera. Końcówka to cienki pędzelek. Stosujemy je raz dziennie na noc przez okres 6 miesięcy (jedna buteleczka starcza właśnie na tyle), a efekty widać już po 3 tygodniach. Normalnie kosztuje około 80zł za 3ml, ale w promocji lub na portalach aukcyjnych można nabyć za 50zł.

Opinie ma rewelacyjne, także mam nadzieję za miesiąc zobaczyć swoje nowe piękne rzęsy :)

Trzeba uważać, żeby nie pomylić wersji, bo bardzo podobnie wygląda ta do brwi.


Drugą rzeczą jaką kupiłam jest błyszczyko-pomadka Loreal Shine Caresse w odcieniu 402 Milady. Ma piękne złote opakowanie, coś na styl YSL. Aplikator to miękka gąbeczka z dziurką w środku.

Wygląda jak błyszczyk, ale ma trwałość pomadki - coś w stylu tintu do ust. Po użyciu mamy wrażenie mokrych ust. Nie jest lepki, konsystencja bardzo lekka, wodnista. Pojemność to 6ml, cena regularna 45zł, ale w Internecie kupimy po 15-20zł. Mam już dwa kolory tego cudeńka (102 Romy i 400 Eve) i że jestem z nich zadowolona to postanowiłam wziąć kolejny. Niestety Milady to kolor zbyt intensywny dla mnie na co dzień (ciemny fiolet, śliwka). Najbardziej lubię odcień Eve, czyli fioletowy róż, wygląda na ustach pięknie - "soczyście", mocno błyszczy. Jest trwały, nie rozmazuje się, przyjemnie pachnie. Pierwsze zdjęcie wyszło rozjaśnione, dobrze oddany kolor widać na swatchu.



Trzecia rzecz to błyszczyko-pomadka Bourjois Rouge Edition Velvet w kolorze 07 Nude-ist. Jest to pomadka w płynie, całkowicie matowa. Kolory ma intensywne i trwałe.

Kolor Nude-ist kompletnie nie jest nudowy, beżowy. Nie potrafię go określić. To coś jakby różo-bladoczerwony. Na ustach wygląda ciekawie, jeszcze nigdy nie miałam takiego matu. Wolałabym jednak inny kolor. Pachnie pieczarkami :) Niektórzy piszą, że farbą do ścian, ale dla mnie to pieczarki. Pojemność 7,7ml, cena regularna to 50zł, natomiast w Internecie około 30zł. Zdjęcie wyszło rozjaśnione, normalnie kolor nie jest tak różowy. Na swatchu powyżej jest dobrze oddany kolor.


Kolejnym nabytkiem jest krem do rąk EOS. Spodobało mi się opakowanie, a że lubię gadżety to kupiłam. Pojemność jest malutka, bo tylko 44ml, cena w Internecie to niecałe 20zł. Wyglądem przypomina mydełko.

Opakowanie jest owalne, plastikowe, otwierane "na zatrzask", idealne do torebki. Wybrałam wersję Berry Blossom. Pachnie przepięknie - owocowo-kwiatowo. Krem nie jest tłusty, wchłania się błyskawicznie. Posiada ekstrakty z owsa, aloesu, masło shea. Za zadanie ma nawilżać. Nie jest testowany na zwierzętach, posiada 90% naturalne składniki, bez parabenów. Inne dostępne zapachy to świeże kwiaty i ogórek. Jak dla mnie super.





Ostatnia rzecz to Etiaxil Plus, czyli antyperspirant pod pachy w płynie, który zapobiega poceniu. Jest kilka wersji. Czerwona dla skóry normalnej, niebieska dla skóry wrażliwej i fioletowa dla skóry wrażliwej o przedłużonym działaniu. Miałam wersję niebieską, która potrafiła mnie podrażnić, skóra piekła i swędziała jak nałożyło się za dużo. Teraz mam drugie opakowanie nowej wersji fioletowej - Etiaxil Plus i jest to dla mnie najlepsze rozwiązanie. Kulki używamy przez pierwszy tydzień codziennie na noc (na suchą czystą skórę), a potem 1-2 razy w tygodniu i w ogóle się nie pocimy :) Fioletowa wersja nie podrażnia mnie wcale.

Podczas używania Etiaxilu można normalnie stosować inne dezodoranty.

Etiaxil to świetne rozwiązanie na lato, dla mnie nie ma nic lepszego. Kosztuje 50zł w sklepie, a w Internecie około 30. Pojemność to 15ml. Jedna aplikacja zapewnia 5-dniową ochronę przed potem. Gorąco polecam :)


Używałyście któregoś z tych produktów? Jak wrażenia?

poniedziałek, 26 stycznia 2015

L'OREAL Dwufazowy płyn do demakijażu oczu i ust

Najlepszy płyn do demakijażu moich wrażliwych oczek to dwufazowy Loreal :) Występuje w dwóch opakowaniach - starym (jak na zdjęciu) i nowym (kanciastym). Kosztuje 10-15zł w Internecie, a w sklepach 15-20zł. Posiada dwie warstwy, które trzeba zmieszać przed użyciem. Pojemność to 125ml.

Delikatny płyn do demakijażu oczu i ust Loreal Paris zapewnia doskonały i bardzo delikatny demakijaż wtedy, kiedy nasz makijaż jest wodoodporny i trwały. Płyn jest odpowiedni dla osób z wrażliwymi oczami i noszących szkła kontaktowe.

Faza ciemna, bogata w składniki aktywne, skutecznie zmywa makijaż nawet wodoodporny. 
Faza jasna to bardzo łagodny płyn zapewniający przyjemne odczucie odświeżenia. 

Do pełnego demakijażu mocno pomalowanych oczu wystarczają mi trzy waciki. Płyn pozostawia lekko tłustą warstwę (nie przeszkadza), którą zmywam płynem micelarnym Garnier. Świetnie radzi sobie z wodoodpornym makijażem, ciężko schodzącymi tuszami itd. Jest bezzapachowy. Nie podrażnia, nie powoduje pieczenia, nie wysusza skóry. Jestem alergikiem i mam wrażliwą skórę wokół oczu, a ten płyn nie robi mi kompletnie żadnej krzywdy.

Nadaje się także do demakijażu ust.



Używałyście dwufazowca Loreal? Jakie inne płyny do demakijażu oczu polecacie?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...